
Ciąża może się stać silnym bodźcem do pracy nad sobą w celu odstawienia używek – także po wcześniejszych, nieudanych próbach – i zachęcać do przyjęcia pomocy z zewnątrz. Niezbędna wydaje się tu długotrwała i pogłębiona praca psychoterapeutyczna, bez której istnieje ryzyko wprowadzenia w życie zmian powierzchownych, łatwo prowadzących do złamania abstynencji i nawrotu czynnego nałogu. Zwłaszcza w sytuacjach związanych ze stresem.
Uzależnienie od substancji psychoaktywnych jest stanem głębokiego wewnętrznego rozregulowania emocjonalnego i spadku psychicznej odporności na stres. Wiąże się z utratą możliwości korzystania z własnej refleksyjności, a więc nadawania znaczeń swoim reakcjom i zewnętrznym zjawiskom. Osoby z uzależnieniem w pewnym momencie tracą dostęp do własnej psychiki, w związku z czym nie tylko nie uświadamiają sobie emocjonalnego znaczenia swojego postępowania, ale również doświadczają trudności w nazywaniu i komunikowaniu tego, co odczuwają. W efekcie zrównują swoje odczucia z zachowaniem, zaciera się też granica między tym, co przeżywają a realnością. Wiąże się to ze zwiększoną impulsywnością i utratą kontroli nad własnymi reakcjami, co w relacjach może przejawiać się wyładowywaniem odczuwanego napięcia na innych. Kiedy pomieszczenie w sobie własnego napięcia emocjonalnego staje się tak trudne, wręcz niemożliwe może być przyjęcie i zrozumienie cudzych emocji. Zdolność ta wydaje się być z kolei jedną z podstaw macierzyństwa, kiedy matka podejmuje wysiłek związany z przyjęciem stanu emocjonalnego dziecka oraz ukojeniem go, gdy doświadcza dystresu.
Kobiety piją inaczej
Uzależnienie od alkoholu inaczej manifestuje się u kobiet, inaczej u mężczyzn. Kobiety częściej (choć nie jest to regułą) mówią o tym, że decydują się na alkohol w samotności, po pracy, przy filmie. Tworzą swego rodzaju rytuał, gdzie nie ma miejsca na relacyjność, ale zdaje się on być intymnym azylem, do którego inni nie mają dostępu. Jest to słodko-gorzkie doświadczenie, bowiem pacjentki, ujawniając ten sekret, mierzą się ze wstydem związanym z odsłonięciem swojej słabszej części. Prezentują w niej bowiem tę część ja, która inaczej niż poprzez picie alkoholu nie jest w stanie poradzić sobie z napięciem psychicznym, co może być przeżywane w skrępowaniu.
Doświadczenia, z którymi zdają się mierzyć kobiety zapadające się w alkoholowym nałogu, niezwykle często wiążą się z poczuciem niezrozumienia czy brakiem akceptacji przeżywanych przez nie uczuć. Pacjentki dzielą się odczuciem bycia bagatelizowanymi, niebranymi na poważnie w swoich emocjach czy zmartwieniach. Same również wstydzą się własnych emocji, obawiają się nadania im etykiety zbyt wrażliwych czy emocjonalnych, w związku z czym tłumią w sobie uczucia, rzadko otwierając się przed innymi. Pragnąc szacunku i poważania, ukrywają swoją emocjonalność. Jednocześnie mogą mieć skłonność do zamartwiania się czy nadmiernego analizowania, co odzwierciedla potrzebę kontroli. W takim kontekście alkohol może służyć jako sposób na postawienie wewnętrznej granicy towarzyszącemu im natłokowi myśli, od którego ciężko jest inaczej się odseparować. Wydaje się, że sięganie po alkohol może również uciszać lęk przeżywany w kontekście bliskości czy różnego rodzaju zależności, nie tylko osobistych, ale również zawodowych. Poczucie odpowiedzialności i zobowiązania wobec pracodawcy bądź klientów mogą budzić wewnętrzne konflikty związane z potrzebą przynależności, akceptacji, autonomii czy kontroli.
Wiele kobiet z problemem uzależnienia przeżywa głęboki wstyd związany z własnymi uczuciami, tak jakby dorosłej i aktywnej zawodowo kobiecie nie przystało przeżywać emocji. Jednocześnie wstydzą się swojego uzależnienia – tego, że potrzebują zewnętrznego obiektu, jakim w nałogu staje się używka, do ukojenia wewnętrznego napięcia emocjonalnego. W związku z tym kobiety mogą ukrywać swój problem z nałogiem, co wcale nie musi oznaczać, że nie będą sięgać po alkohol w sytuacjach towarzyskich. Może być tak, że pomimo towarzyszenia innym w piciu, udziału w imprezach czy spotkaniach bez stawiania sobie ograniczeń, ten rodzaj picia alkoholu nie będzie spełniał tak regulującej funkcji, jak sięganie po niego w samotności. Wydaje się bowiem, że w pewnym sensie kobiety z problemem uzależnienia mogą interpretować samotne picie jako swoją własną odrębną przestrzeń, symbolizującą autonomię, niezależność czy wolność od zewnętrznych spojrzeń wzbudzających poczucie niepewności bądź wstydu. Można by pomyśleć o tym, jak o uwalnianiu się od ciężaru oczekiwań projekcyjnie umieszczanych na zewnątrz i wówczas przeżywanych jako czyjeś wymaganie, podczas gdy przypuszczalnie są one ich własnymi opresyjnymi standardami. Owe wewnętrzne normy mogą wzbudzać zawstydzenie samą sobą, lęk przed byciem obnażoną czy odrzuconą.
Zamknięte na własne emocje
Odwracając tę perspektywę, można zobaczyć, że pod lękiem i wstydem kryją się silne potrzeby bycia kochaną i przyjętą, a więc potrzeby zależnościowe. Uznanie tych potrzeb w sobie bywa niezwykle trudne i odsłaniające. W związku z tym mogą być skrzętnie ukrywane, nawet przed samą sobą. Niejednokrotnie słuchałam pacjentek stanowczo dowodzących, że nie potrzebują niczyjego wsparcia, opieki czy troski, zapewniających jak świetnie same sobie ze wszystkim radzą. Rzeczywiście, część z nich cechuje się dużą zaradnością życiową, dobrze funkcjonuje zawodowo i radzi sobie z wymaganiami codziennego życia bez sięgania po zewnętrzną pomoc.
Zarazem pogrążanie się w swoistej rozpaczy i manifestacja milczącego cierpienia poprzez upijanie się w samotności pozostają zupełnie niezintegrowane z eksponowaną zewnętrznie silną, niepotrzebującą nikogo częścią. Może to obrazować wewnętrzną trudność kobiet z problemem uzależnienia związaną z empatyzowaniem z własnymi potrzebami emocjonalnymi, dostrajaniem się do nich oraz wrażliwym na nie reagowaniem. Wydaje się raczej, jak gdyby kobiety te przyjmowały postawę odrzucającą wobec samych siebie. Tego rodzaju zamknięcie wobec własnych emocji odbiera im zarazem możliwość skorzystania z osobistych zdolności do samoregulacji. Wypierając własne psychiczne odczucia, wzmagają w sobie stan wewnętrznego napięcia, który tak zintensyfikowany nieuchronnie prowadzi w końcu do odreagowania na tle rozwiniętego głodu substancji.
Wpływ macierzyństwa na psychologiczne mechanizmy uzależnienia
Spora część kobiet zmagających się z problemem uzależnienia od substancji psychoaktywnych pochodzi z rodzin, w których jeden lub oboje rodzice również mierzyli się z własnym uzależnieniem. W związku z tym kobiety te mają doświadczenie dorastania w niestabilnym emocjonalnie środowisku rodzinnym, w którym odczuwały chroniczne napięcie o różnym stopniu nasilenia. Z napięciem tym musiały często radzić sobie same, gdyż rodzice mogli być pochłonięci innymi ważnymi kwestiami, które powodowały, że byli niedostępni dla swoich dzieci lub całkowicie nieobecni. W efekcie kobiety dorastające w rodzinie z problemem uzależnienia mogą mieć kłopot z dojrzałym regulowaniem emocji. Aby sobie jakoś radzić, mogą sięgać po strategie znane im z relacji rodzinnych, takie jak zaprzeczenie, tłumienie czy odreagowanie. Podobne strategie są też sednem nałogowego funkcjonowania. Uzależnienie od substancji psychoaktywnych jest związane z dodatkowym biologicznym komponentem, czyli stymulacją układu nagrody w mózgu, a w konsekwencji ich długotrwałego zażywania, rozregulowania tego układu. Dla kobiet borykających się z problemem uzależnienia od alkoholu i planujących założyć własną rodzinę częstą motywacją do zaprzestania korzystania z używek jest chęć stworzenia dla swoich dzieci lepszego domu niż ten, w jakim same dorastały. Miałby to być dom spokojny, ciepły, bezpieczny, w którym korzystanie z substancji psychoaktywnych nie jest codziennością. Wówczas abstynencja miałaby stwarzać odpowiednie warunki dla odpowiedzialnego macierzyństwa. Zatem ciąża i macierzyństwo stanowią czynniki motywujące kobiety do zachowania trzeźwości oraz podjęcia leczenia. Po różnych nieudanych próbach odstawienia używek, krótszych bądź dłuższych okresach abstynencji, po których następował nawrót nałogu, ciąża może się stać silnym bodźcem do pracy nad sobą, a także zachęcać do przyjęcia pomocy z zewnątrz. Głębokość tych zmian może jednak zależeć od stopnia, w jakim osoba uświadomi sobie rozmiar i dynamikę psychologicznych mechanizmów uzależnienia, które wpływają na jej funkcjonowanie. Do tego niezbędna wydaje się długotrwała i pogłębiona praca psychoterapeutyczna, ponieważ bez niej zwiększa się ryzyko wprowadzenia w życie zmian powierzchownych, łatwo prowadzących do złamania abstynencji i nawrotu czynnego nałogu, zwłaszcza w sytuacjach zwiększonego stresu.
Dziecko w roli zewnętrznego regulatora emocji matki
Jedną z części składających się na problematykę uzależnienia jest zaburzona zdolność samokontroli przy jednocześnie silnie działającym mechanizmie zaprzeczenia. Innymi słowy, osoby z problemem uzależnienia nie do końca uświadamiają sobie realność związaną z utratą kontroli nad własnym postępowaniem. Tracąc możliwość samodzielnego regulowania swoich stanów emocjonalnych, pacjenci zwracają się ku używce, poprzez którą próbują porządkować własne przeżycia wewnętrzne. W ich przeżyciu jednak nadal zachowali możliwość panowania nad tym, co robią. Nieświadomie więc zaprzeczają realności związanej z zaburzoną zdolnością panowania nad własnymi impulsami. Istnieje ryzyko, że dla kobiety starającej się utrzymać abstynencję, która zaszła w ciążę, dziecko stanie się kolejnym obiektem zewnętrznym, wobec którego kierować będzie swoje pragnienia, i poprzez które będzie dążyła do regulacji własnego napięcia. Dlatego, realnie pragnąc dla dziecka jak najlepiej, może umieszczać w nim źródło motywacji do własnej zmiany, zachowania abstynencji i skorzystania z psychoterapii czy innego rodzaju wsparcia. W tym sensie macierzyństwo może przykrywać osobiste problemy matki.
Część autorów dowodzi, że rodzicielstwo niektórych matek z problemem uzależnienia od substancji psychoaktywnych charakteryzuje silna skłonność do dominacji w relacji z dzieckiem, kontrolowania go, a przez to intruzywnego naruszania jego granic i utrudniania rozwinięcia przez niego własnej autonomii. Może to pokazywać, jak silnie kobiety te potrzebują swoich dzieci do stabilizowania własnego psychicznego napięcia, jak ich emocjonalna równowaga zależy od funkcjonowania dziecka. W takiej sytuacji staje się ono dla rodzica obiektem, który ma spełniać wobec niego ważną funkcję regulacyjną, co oznacza, że od samych narodzin dziecka zamienione zostały role rodzinne. Małe dzieci, jako że nie potrafią poradzić sobie z zalewającym je afektem, potrzebują dojrzalszego od nich dorosłego, który byłby w stanie pomóc im wyciszyć czy wyregulować ich stan emocjonalny, szczególnie w sytuacjach dla nich stresujących.
Emocjonalny dystans jako sposób na ochronę relacji
Wyciszanie dziecka w niepokoju to jedno z kluczowych zadań rodzicielstwa. Dla matek z problemem uzależnienia, usiłujących zachować abstynencję, może to być niezwykle trudne zadanie ze względu na ich osobistą większą podatność na doświadczanie stresu czy frustracji. Naturalne dla małego dziecka domaganie się uwagi czy pojawianie się zdrowotnych symptomów może wzbudzać w matce irytację i rozdrażnienie, co nie oznacza, że jest niewrażliwa na potrzeby swojego dziecka. Może jednak oznaczać, że zmiany w funkcjonowaniu układu nerwowego spowodowane używaniem substancji psychoaktywnych mogą wywoływać raczej negatywny afekt w odpowiedzi na wysyłane przez dziecko sygnały.
Dla zdrowego mózgu – takiego, który nie był regularnie stymulowany przez używki – pobudzający jest szeroki zakres czynników, taki jak relacje z ludźmi czy zabawa. Jednak dla matki z uzależnieniem wymagania związane z rodzicielstwem, jak choćby wstawanie w nocy czy regularne karmienie piersią, mogą być przeżywane jako nadmiernie stresujące i obciążające, co może wywoływać tendencję do emocjonalnego izolowania się od dziecka. Stworzenie tego rodzaju dystansu może wynikać z chęci ochronienia relacji z dzieckiem przed odczuwaną frustracją i obawy przed utratą kontroli nad złością. Nie chcąc odreagować napięcia na dziecku, co byłoby powtórzeniem własnego doświadczenia z relacji z rodzicami, ale też pragnąc zachować abstynencję, matka może decydować się na emocjonalną izolację. W ten sposób jednak tłumi w sobie emocje, co stanowi element mechanizmu nałogowego regulowania uczuć, który nieodpowiednio kontrolowany może ostatecznie doprowadzić do złamania abstynencji.
Ścieżki budowania porozumienia terapeutycznego
Wydaje się, że jeden z ważniejszych wątków w pracy terapeutycznej z pacjentkami–matkami z problemem uzależnienia stanowi koncentracja nad uwewnętrznieniem motywacji do zmiany, która początkowo może być projekcyjnie umieszczana w dziecku. Proces ten wymaga ostrożności oraz szacunku dla granic pacjentki, która lęka się i wstydzi odsłaniania przed światem swoich wewnętrznych przeżyć. Warto próbować rozumieć, że treści wnoszone na sesję terapeutyczną, nawet jeśli nie dotyczą problemów pacjentki, tylko cudzych, mają jednak funkcję komunikacyjną i być może informują właśnie o tym, że pacjentka bada możliwość bycia przyjętą z tym, co się dzieje, i boi się zaufać oraz otworzyć. Jednocześnie, być może pacjentka tymi opowieściami rysuje kontekst i próbuje pokazać terapeucie, jak wygląda jej codzienność i z czym się mierzy. Możliwe, że to po stronie terapeuty będzie leżało zrozumienie, jakie przeżycia emocjonalne towarzyszą pacjentce, która mówi raczej językiem konkretów i poprzez opowiadanie o faktach próbuje wyrazić swoje uczucia. Podobnie, jego zadaniem będzie zachęcanie pacjentki do zaciekawienia się własnymi i czyimiś przeżyciami, czyli wzmacnianie refleksyjności i zdolności do mentalizowania (nadawania znaczenia swoim i cudzym zachowaniom). Ten proces wymaga zatrzymania się przez pacjentkę, zwolnienia tempa, co pomaga pracować nad impulsywnością i może potencjalnie zmniejszać tendencję do agresywnego odreagowania. Tego rodzaju acting-outy (zachowania, nad którym osoba nie ma kontroli, a które rozładowują napięcie wywołane nieuświadomionymi impulsami i życzeniami) często mają miejsce, gdy pacjentka ma kłopot w rozumieniu i rozróżnieniu swoich uczuć od cudzych. Gdy więc spotyka się z cudzym dystresem – na przykład trudnym do ukojenia płaczem niemowlęcia – sama zaczyna odczuwać złość i frustrację, w efekcie czego może mieć chęć odrzucenia emocji dziecka. Można powiedzieć, że celem pracy psychoterapeutycznej jest budowanie w pacjentce zdolności do obejmowania myślą własnych emocji i używania tej myśli do rozumienia emocji cudzych.
Aneta Gawełek
Bibliografia
Bowlby, J. (2007). Przywiązanie. Warszawa: PWN.
Chrzan-Dętkoś, M., Walczak, T. (2017). Uzależnieni rodzice — narażone dziecko. Zakłócenia w funkcjonowaniu uzależnionych matek w relacji z niemowlętami oraz możliwość skutecznej pomocy. Psychoterapia, 2(181), 21–36.
Parolin, M., Simonelli, A. (2016). Attachment Theory and Maternal Drug Addiction: The Contribution to Parenting interventions. Frontiers in Psychiatry, 7, 152–166.
