
Według badań CBOS dwie trzecie Polaków twierdzi, że nie zna ani nie słyszało o osobie uprawiającej hazard. Jednocześnie co drugi Polak przyznaje się do grania w Lotto. Pytanie zatem, kto tak naprawdę w Polsce gra hazardowo? Być może… wszyscy. Cały problem polega na tym, że wiele osób może nie zdawać sobie z tego sprawy lub się nie przyznawać.
Przyjrzyjmy się oficjalnym danym. Według ostatnich badań CBOS grający stanowią obecnie 31,7 proc. ogółu. Do najpopularniejszych gier na pieniądze należą gry liczbowe Totalizatora Sportowego (21,1 proc.), w następnej kolejności są różnego rodzaju zdrapki (15,5 proc.), loterie i konkursy esemesowe (5,1 proc.) oraz automaty do gier z tzw. niskimi wygranymi (2,6 proc.).
Jednak istnieje wiele grup społecznych, które trudno zbadać i dowiedzieć się dokładnie, jaką rolę w ich życiu pełnią gry hazardowe. W XXI wieku hazard – lub typowe dla niego mechanizmy związane z typowaniem, obstawianiem i wygrywaniem pieniędzy – stał się dostępny na wyciągnięcie ręki. Czasem nie trzeba nawet wychodzić z domu, by zagrać. Nie jest także konieczne posiadanie wielkich pieniędzy. Hazard jest w grach komputerowych, w sklepowych loteriach, w kryptowalutach, w internecie…
Dzieci i osoby niepełnoletnie a gry na pieniądze
Jedną z niezbadanych w precyzyjny sposób grup społecznych są ludzie młodzi, niepełnoletni, dla których udział w grach hazardowych wiąże się z łamaniem prawa. W Polsce grać na pieniądze mogą osoby powyżej 18. roku życia – logiczne, że wielu młodszych nie będzie się do tego przyznawać. Jednak według badań ESPAD mamy skokowy wzrost zainteresowania hazardem wśród osób niepełnoletnich – odsetek uczniów w wieku 15–16 lat, którzy uczestniczyli w grach hazardowych, prezentuje się następująco: 25 proc. z nich grało kiedykolwiek w życiu, 19 proc. w czasie ostatnich dwunastu miesięcy, a 13 proc. – w ciągu ostatnich trzydziestu dni. Także w badaniach CBOS pojawia się informacja na ten temat. Otóż wśród ogółu osób deklarujących udział w grach na pieniądze w okresie dwunastu miesięcy poprzedzających badania 5,7 proc. stanowią osoby niepełnoletnie (15–17 lat). W grupie tej dominują mężczyźni (60,5 proc.), co drugi niepełnoletni gracz mieszka na wsi (52,3 proc.).
Dwa słowa niekojarzone z hazardem: lootboxy i kryptowaluty
Warto jednak pamiętać, że jest także grupa osób niepełnoletnich, która gra na pieniądze, lecz nie nazywa tego hazardem, a nawet nie wie, że to hazard. Mowa o lootboxach, które umieszczone są w grach komputerowych. Zawartość lootboxów jest dobierana losowo. To oznacza, że gracz, płacąc za ich otwarcie, nie wie, co w nich będzie. Może się w nich znaleźć bardzo rzadki przedmiot, który poprawi wyniki w grze albo coś, co przyniesie graczowi korzyści (tradycyjna gra hazardowa, która ma podobny charakter, to np. zdrapki czy gra na automacie). Często fabuła gry komputerowej jest tak skonstruowana, by w odpowiednim momencie zachęcić gracza do zapłacenia za możliwość wylosowania przedmiotu ukrytego w skrzynce.
Do tej pory badania na temat popularności lootboxów prowadzono na grupie osób dorosłych – przeprowadzili je specjaliści z KUL-u – i wynika z nich, że wśród dorosłych graczy kontakt z nimi miało około 30 proc. osób korzystających z gier. Wśród nich 70 proc. otwierało skrzynki, nie płacąc za nie, a 11 proc. decydowało się na opłacenie bonusowego boxu. Jak ten problem prezentuje się wśród dzieci? Nie wiemy.
Kolejną grupą, o której nie powiedzielibyśmy „hazardziści”, są osoby inwestujące w kryptowaluty. Tymczasem, jak piszą badacze z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, autorzy badania Problemowe inwestowanie w kryptowaluty, to zjawisko bardzo podobne do hazardu: „na podstawie wyników niniejszego badania, możemy stwierdzić, że inwestowanie w kryptowaluty może prowadzić do rozwoju uzależnienia behawioralnego o profilu zaburzeń związanych z hazardem. (…) Odsetek inwestorów narażonych na problemowe inwestowanie w kryptowaluty może sięgać nawet 31 proc., przy czym bardzo wysoki odsetek inwestorów – 85 proc. – można uznać za narażony na wysokie ryzyko wystąpienia zaburzeń hazardowych. Mechanizmy psychologiczne leżące u podstaw problemowego inwestowania w kryptowaluty i hazardu problemowego są niemal tożsame. Obejmują one między innymi skłonność do zwiększania ryzyka przy ponoszeniu strat, uleganie emocjom, zachowania kompulsywne oraz poszukiwanie szybkich i wysokich zysków, a także impulsywność i natężenie symptomów uogólnionego lęku. Sugeruje to, że oba zjawiska mogą stanowić przejawy tego samego rodzaju uzależnienia behawioralnego”.
Rekomendacją badaczy jest edukacja – tak społeczna, jak wśród grup zawodowo zajmujących się leczeniem uzależnień. Wiele osób nie zdaje sobie bowiem sprawy z ryzyka, jakie podejmuje i jakim mechanizmom ulega.
Czy kobiety grają hazardowo?
Kolejną słabiej zbadaną grupą są kobiety. Po pierwsze dlatego, że stereotypowo hazard kojarzy się z aktywnością męską, po drugie – wiele kobiet odczuwa wstyd, że gra i ma z tym problem, więc ukrywa to przed bliskimi czy znajomymi, nie szuka pomocy, tym bardziej więc trudno je odszukać i zbadać. Co zatem wiemy z dotychczasowych badań? Czy prawdą jest, że hazard w tej grupie jest mniej rozpowszechniony?
Z rozmowy z dr Bernadetą Lelonek-Kuletą z Katedry Psychoprofilaktyki Społecznej KUL, zamieszczoną w „Świecie Problemów” (miesięcznik wydawany przez ETOH – Fundację Rozwoju Profilaktyki, Edukacji i Terapii Problemów Alkoholowych) wynika, że według badań CBOS z 2015 roku kobiety grające hazardowo stanowią 45,9 proc., a mężczyźni 54,1 proc. Co ważne, zaangażowanie kobiet w hazard wzrosło w roku 2014 w stosunku do 2012 o 4,3 proc. „Nie powiedziałabym więc, patrząc na te dane, że hazard wśród kobiet jest dużo mniej rozpowszechniony. Skala zaangażowania wśród obydwu płci jest podobna. W 2019 roku różnica jest podobna, bo niewiele ponad 10 procent” – mówi badaczka.
Po co grają? Wiele badań światowych wskazuje na to, że hazard służy kobietom jako środek do poprawienia nastroju, redukowania poziomu stresu i ucieczki od rzeczywistości. Najczęściej występujące problemy hazardzistek to depresja i zaburzenia lękowe. Jak dodaje Bernadeta Lelonek-Kuleta: „Granie na pieniądze, nawet w gry liczbowe czy zdrapki, postrzegane jest przez kobiety (zwłaszcza starsze) jako zachowanie, którego należy się wstydzić. Dlatego najczęściej wybieraną drogą do radzenia sobie z problemami hazardowymi przez kobiety jest… samoleczenie”.
Według danych wynikających ze światowych badań, tak robi 79 proc. kobiet, często sięgając także po przewodniki do samoleczenia, a tylko 4 proc. z nich poszukuje profesjonalnej terapii. Nagłaśnianie tego problemu, zachęcanie kobiet do szukania pomocy, jest wyzwaniem dla polskiej polityki zdrowotnej – bo wiąże się z przełamywaniem tabu.
Babcia i dziadek w kasynie?
Kolejną grupę grających, często niezauważalną lub pomijaną w szerszej debacie, stanowią seniorzy. Wynika to oczywiście, znów, ze stereotypów związanych z osobami w starszym wieku. Jednak, gdy uważnie przestudiujemy wyniki badań Instytutu Nauk o Rodzinie i Pracy Socjalnej KUL pt. Hazard w życiu seniorów zobaczymy, że ta grupa społeczna także gra i tu też pojawiają się specyficzne czynniki ryzyka uzależnienia. Po pierwsze, prawie połowa z nich gra samotnie, po drugie, jedna piąta wykazuje symptomy grania problemowego, i po trzecie – trzy czwarte z nich nie szuka pomocy i nie widzi takiej potrzeby.
Ale zanim wyciągniemy wnioski z tych danych, przyjrzyjmy się zjawisku w szerszym kontekście. Kiedy i z jakich powodów zaczęli grać? Choć seniorzy stosunkowo często rozpoczynają swoją „przygodę” z hazardem wiele lat wcześniej, jeszcze w okresie aktywności zawodowej, to duża część, już na emeryturze, gra z większym nasileniem. Często ta zmiana ma związek z innym trybem i stylem życia: zwiększoną ilością wolnego czasu, brakiem obowiązków, samotnością, a także, bardzo często – marzeniem o „dorobieniu” za pomocą gry do małej emerytury. I to właśnie czynnik finansowy różni polskich seniorów od seniorów francuskich, którzy grają głównie dla rozrywki, zabawy, bez motywacji zdobycia dodatkowych środków na życie (badania Hazard w życiu seniorów były realizowane równolegle we Francji i w Polsce).
W co i jak często grają seniorzy? Największą popularnością w tej grupie cieszą się gry liczbowe. Drugie miejsce – z częstotliwością mniejszą o połowę – zajmują automaty, zaś trzecie – zakłady wzajemne. Największą grupę (ok. 40 proc.) stanowią ci, którzy grają kilka razy w tygodniu. Trzeba pamiętać, że w przypadku osób mieszkających na przykład w małych miastach czy wsiach, gdzie oferta aktywizacji dla osób w wieku emerytalnym czy senioralnym jest mała, hazard staje się swego rodzaju sposobem spędzania czasu czy doświadczania emocji. Z jednej strony udział w grach liczbowych często stanowi aktywność „przy okazji” – podczas wyjścia do kiosku, na zakupy czy na spacer z psem, ale z drugiej może wymagać większego nakładu energii i działań. Przecież zakłady bukmacherskie najczęściej wymagają wizyty w punkcie ich przyjmowania, co staje się także okazją do utrzymywania kontaktów towarzyskich – niektórzy mówią, iż zawsze wiedzą, że mogą tam spotkać kogoś do towarzystwa, więc traktują grę na równi ze spotkaniem towarzyskim. Największa „oprawa” towarzyszy jednak wyjściu – czy wręcz wyjeździe – do kasyna, zwłaszcza w przypadku kobiet. Ze względu na częste oddalenie kasyna od miejsca zamieszkania, a także specyficzny klimat tego miejsca, taka wyprawa staje się ważnym wydarzeniem, do którego należy się przygotować i na które się czeka. Staje się pewnego rodzaju świętem.
Podobnie jak ogół kobiet, osoby starsze doświadczają trudności, jeżeli chodzi o zwrócenie się po pomoc w związku z problemami natury psychologicznej. Często nie identyfikują własnego uzależnienia. Ważne wydaje się zatem uwrażliwienie lekarzy pierwszego kontaktu na tego typu problemy, mogące się pojawiać u osób starszych oraz wyposażenie ich w umiejętności motywowania do korzystania z pomocy psychologicznej.
Pracownicy firm hazardowych jako grupa szczególnego ryzyka
Ta grupa jest często zupełnie pomijana w oficjalnych analizach badawczych, a jest wyjątkowo silnie narażona na ryzyko uzależnienia. Jeśli więc ktoś ją bada, najczęściej jest to sam pracodawca, który może mieć problem z publicznym upowszechnianiem wyników takiego badania. Jedynym, który upublicznił wyniki badań przeprowadzonych w grupie kolektorów – czyli przyjmujących zakłady – był Totalizator Sportowy. Okazuje się, że badani w ciągu ostatnich 12 miesięcy grali w: Lotto+ (71 proc.), w Lotto (69 proc.), w Zdrapki TS (53 proc.), w Ekstra Pensję (44 proc.), w Mini Lotto i Multi Multi (39 proc.), w Keno (38 proc.), w Kaskadę (30 proc.). Nie grali w nic spoza oferty Totalizatora Sportowego. Jeżeli chodzi o nadmierne zaangażowanie w gry, co mogłoby stwarzać problemy w życiu, wyniki prezentowały się następująco: 81,4 proc. kolektorów nie doświadczało żadnych problemów związanych z graniem, 17,5 proc. doświadczało ich w niskim nasileniu, natomiast tylko 1 proc. (2 osoby) prawdopodobnie jest uzależniony od hazardu.
Co wpływa na to, że pracownicy firm hazardowych są silnie narażeni na ryzyko uzależnienia się od hazardu? Eksperci wymieniają następujące czynniki:
- bliskie interakcje z graczami podczas pracy oznaczają, że pracownicy często słyszą o wygranej hazardowej i widzą więcej niż tylko straty,
- pracownicy wypłacają graczom wygrane,
- znają zasady gry,
- otrzymują porady od graczy,
- budują przyjaźnie z graczami.
Czy osoby w kryzysie bezdomności poszukują szczęścia w grach?
Osoby w kryzysie bezdomności także stereotypowo nie kojarzą się z grającymi w hazard. Jeśli już, to pokutować może wyobrażenie, że znalazły się w takiej sytuacji dlatego, że przegrały majątek z całego życia. Jak jest naprawdę?
W latach 2015–2016 Instytut Psychiatrii i Neurologii zbadał relacje pomiędzy hazardem problemowym a bezdomnością.Była to pierwsza praca opisująca rozpowszechnienie hazardu problemowego w populacji osób zmagających się z bezdomnością. Wyniki pokazały, że rozpowszechnienie hazardu problemowego wśród nich wynosi aż 11,3 proc. Oznacza to, że jest ponad 16 razy wyższe niż w populacji generalnej.
Zdecydowana większość graczy z problemem bezdomności to, mężczyźni, zaś najpopularniejszymi grami były loterie, w których uczestniczyło 58,7 proc. respondentów. Jednak traciły one na popularności w miarę narastania problemu hazardowego. Bezdomni problemowi hazardziści najczęściej bowiem grali na automatach. Niektórzy badani traktowali hazard jako sposób radzenia sobie z bezdomnością. Inni myśleli o grach hazardowych jako o sposobie wyjścia z bezdomności. Jednocześnie wielu badanych wskazało na hazard jako na bezpośrednią przyczynę swojej bezdomności. Opowiadali o długach i zapaści finansowej, do których doprowadziły gry hazardowe, o ryzyku związanym z niespłaconymi długami i o tym, jak długi hazardowe doprowadziły do bezdomności. Wskazywali też na to, że w pewnym momencie grania długi są tak wysokie, iż jedyną szansą na ich spłatę wydaje się wygrana. A ponieważ przyczyn znalezienia się w kryzysie bezdomności jest zwykle wiele i są one złożone, warto podkreślić, że badani zapytani o powody bezdomności wymienili również problemy z alkoholem lub narkotykami, problemy rodzinne czy też pobyt w zakładzie karnym. Nierzadko była to kumulacja wszystkich powyższych problemów.
Wzrost liczby osób uzależnionych i apel międzynarodowych ekspertów
Czy hazard staje się w Polsce problemem większym niż przez ostatnie 10–20 lat? I tak, i nie. Tak, ponieważ wzrasta liczba osób grających problemowo. Nie, ponieważ spadła ogólna liczba osób grających. Jeśli przyjrzymy się dokładnym wynikom, okaże się, że wśród ogółu badanych w wieku 15+ bezpieczny hazard uprawia więcej niż co czwarty (27,2 proc.), a wśród graczy odsetek ten wynosi 86 proc. Natomiast, gdy porównamy wyniki badań z poprzednimi – to w stosunku do 2019 roku zauważalny jest jednak spadek odsetka grających bezpiecznie i jednoczesny wzrost odsetka grających ryzykownie. Dotyczy to przede wszystkim kategorii „umiarkowany poziom ryzyka uzależnienia”, która osiągnęła najwyższy poziom w historii pomiarów (4,2 proc. graczy). Jednocześnie liczbę Polaków w wieku 15+ uprawiających obecnie patologiczny hazard szacujemy na ponad 35 tys. osób. Oznacza to, że w ciągu ostatnich pięciu lat liczba osób grających patologicznie wzrosła o 30 proc. (o ponad 8 tys. osób) i wróciła do poziomu z roku 2014 (a pamiętajmy, że tamte wyniki były bezpośrednio związane z popularnością i łatwą dostępnością punktów z grami na automatach o niskich wygranych – wówczas systematycznie zamykanych, ale nadal dostępnych w wielu miejscach). Profil gracza w największym stopniu zagrożonego uzależnieniem od hazardu czy mającego problem z hazardem to młody (do 24 lat), relatywnie nisko wykształcony mężczyzna. Ten profil powtarza się w badaniach CBOS już od 2012 roku.
Jednocześnie, jak w 2024 roku pisali eksperci w magazynie „The Lancet”, jesteśmy w miejscu, w którym jako społeczeństwo powinniśmy zacząć działać, bo branża hazardowa to szybko rozwijający się globalny biznes, coraz częściej cyfrowy. Autorzy tekstu poddali krytyce polityki międzynarodowe dotyczące odpowiednich regulacji, podkreślając, że jak dotąd rządy na całym świecie poświęcały zbyt mało uwagi szkodom wynikającym z hazardu i nie zrobiły wystarczająco dużo, aby im zapobiegać lub je łagodzić. Eksperci więc alarmują: szkody dla zdrowia i dobrego samopoczucia wynikające z hazardu są poważniejsze niż wcześniej sądzono i wykraczają poza zaburzenia związane z samym hazardem, a ewolucja branży hazardowej znajduje się w kluczowym momencie; zdecydowane działania, podjęte teraz, mogą zapobiec lub złagodzić szkody dla zdrowia w przyszłości.
Jak? Konieczne są silniejsze regulacje skoncentrowane na zapobieganiu szkodom oraz ochronie zdrowia. Biorąc pod uwagę globalny charakter branży, niezbędna będzie nie tylko krajowa, ale także międzynarodowa koordynacja w zakresie podejść regulacyjnych.
