Ile kosztuje przemoc?

Zdjęcie ilustracyjne / źródło www.freepik.com

Naszym celem było pokazanie ekonomicznego wymiaru przemocy domowej, ale też ujawnienie, że działania prewencyjne są opłacalną inwestycją społeczną – mówi dr Izabela Grabowska, współautorka raportu „(Nie)widzialne koszty przemocy domowej w Polsce”.

Tadeusz Pulcyn:

W jaki sposób realizowany był raport, który pani współtworzyła?

dr Izabela Grabowska:

To wspólne, pilotażowe przedsięwzięcie badawcze Szkoły Głównej Handlowej (SGH) w Warszawie i Niebieskiej Linii Instytutu Psychologii Zdrowia PTP. Przy czym SGH odpowiadała za zespół badawczy specjalizujący się w analizach kosztów polityk publicznych, natomiast Niebieska Linia IPZ wniosła wiedzę ekspercką, dane jakościowe i wieloletnie doświadczenie w pracy z osobami doświadczającymi przemocy.

Na czym polegała praca?

To było pierwsze tego typu badanie w Polsce – próba oszacowania kosztów w perspektywie pierwszych dwóch lat od wystąpienia i zidentyfikowania przemocy przez system wsparcia, w tym przez pracowników instytucji związanych z procedurą Niebieskie Karty, pracowników socjalnych czy pedagogów szkolnych. Dotyczyło gospodarstw domowych, w których kobiety (z dziećmi lub bez) doświadczały przemocy, a oparto je na analizie kosztów finansowych i społecznych. Raport objął przegląd danych pochodzących m.in. od policji, Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Wnioski?

Nie jesteśmy jeszcze w stanie – na podstawie danych, które już mamy – oszacować, jakie są całkowite koszty problemu w skali Polski. Jesteśmy na etapie szacowania kosztów dla pojedynczych przypadków osób doświadczających przemocy – ponoszonych przez nie same, ich rodziny, ale również przez system wsparcia czy system interwencji, a także przez organizacje pozarządowe, które także je wspierają.

Jak wysokie są to koszty i czego konkretnie dotyczą?

Oszacowano, że koszty (publiczne i prywatne) przemocy domowej w ciągu dwóch lat wynoszą od 17 tys. zł do 188 tys. zł na rodzinę. Pierwszy wariant zakłada występowanie przemocy nieintensywnej, kiedy sprawca przemocy angażuje się w działania mające na celu zaprzestanie jej stosowania i zmianę swoich postaw, a sprawa może skończyć się pozytywnie w stosunkowo krótkim czasie. Natomiast wariant maksymalny obejmuje stosowanie przemocy intensywnej, która ma charakter chroniczny – jej koszty dotyczą dłuższych procesów. A zatem determinują szanse rozwojowe osób doświadczających przemocy w dłuższym okresie – zarówno jeśli chodzi o ich sytuację na rynku pracy, jak też ogólną sytuację życiową. Koszty, które przedstawiamy w raporcie, obejmują szerokie spektrum obszarów.

Przedstawmy je.

Braliśmy pod uwagę koszty związane ze wsparciem medycznym (na podstawie danych z NFZ). Mieliśmy jednak pewne ograniczenie, bo koszty medyczne dotyczą tylko świadczeń ponoszonych przez system z tytułu przemocy fizycznej i tylko te mogliśmy brać po uwagę. Ale byliśmy w stanie zidentyfikować, na ile częściej osoby, które doznawały przemocy, korzystają z innych usług zdrowotnych, niekoniecznie związanych bezpośrednio z przemocą, w porównaniu z resztą populacji. To nam pozwoliło określić „nawis” obciążający system w porównaniu z osobami, które przemocy nie doświadczyły. Odrębnie szacowaliśmy koszty różnego typu usług psychologicznych czy wsparcia psychiatrycznego. Braliśmy też pod uwagę koszty związane z utratą przez osoby uwikłane w przemoc domową części zdolności produkcyjnych na rynku pracy. Badaliśmy również koszty prawne, zarówno indywidualnych kwestii związanych z poradami prawnymi, jak i reprezentacją prawną, ale też koszty reakcji systemu prawno-karnego – od momentu zgłoszenia zjawiska stosowania przemocy; to są koszty nie tylko po stronie policji, ale także po stronie sądów, a często także po stronie więziennictwa, gdy dochodzi do skazania sprawcy przemocy z artykułu 207 Kodeksu karnego.
Uwzględnialiśmy też koszty systemu obsługi procedury Niebieskie Karty. A także koszty, które ponoszą dzieci doznające przemocy, w tym trudności w nauce, z budowaniem nieprawidłowego obrazu siebie, obniżoną samooceną, poczuciem bezradności, kształtowaniem nieprawidłowych wzorców zachowań czy problemami z funkcjonowaniem w społeczeństwie.

To również koszty w wymiarze ludzkim.

Tak, łączą się jednak z kosztami ekonomicznymi, które rodzą się w przebiegu życia, choć – jak już wspomniałam – braliśmy pod uwagę tylko dwuletnie koszty, które pojawiają się wokół osób doznających przemocy, w efekcie sytuacji przemocowej.

Czy cel projektu został osiągnięty?

Naszym celem było pokazanie ekonomicznego wymiaru przemocy domowej, ale też ujawnienie, że działania prewencyjne są opłacalną inwestycją społeczną. Ponadto publikacja, która jest początkiem wieloletniego projektu badawczego, odsłoniła liczne i znaczące luki w oficjalnych statystykach czy w systemie danych, uniemożliwiające pełne oszacowanie kosztów przemocy domowej. Raport kończy się konkluzją, że przemoc, w tym przemoc domowa, we wszystkich aspektach rodzi koszty. Wymierne dla osób doznających przemocy, ich rodzin, ale także dla systemu. Podkreślamy, jak duże znaczenie mają działania profilaktyczne, ale też wskazujemy na luki w systemie informacyjnym, uniemożliwiające całościowe określenie kosztów. Akcentujemy, że skala przemocy domowej jest niedoszacowana w statystykach publicznych z powodu czynników społeczno-kulturowych oraz trudności związanych z niejasnymi przepisami prawnymi i ich egzekwowaniem. W Polsce wiele osób doznających przemocy nie zgłasza tego faktu. W wielu przypadkach musieliśmy się posługiwać osobnymi kwestionariuszami i zbieraniem danych odrębnych, innych niż te, które można znaleźć w różnego typu rejestrach publicznych.

Zatem dane w rejestrach publicznych są niekompletne?

Dla przykładu, mamy dostęp do statystyki dotyczącej procedury Niebieskie Karty, ale wiele osób nią objętych korzysta – z tytułu doznawania przemocy – z systemu pomocy społecznej. A dane dotyczące kosztów z tym związanych nie są udostępniane w takim ujęciu. Luka w dostępie do danych występuje w przypadku korzystania z usług medycznych w związku z doświadczaniem przemocy, ponieważ dane NFZ umożliwiają identyfikację świadczeń, które zostały udzielone z tytułu przemocy fizycznej, a psychicznej już nie. To jest poważna luka. Zatem raport ujawnia brak spójnego systemu zbierania danych. One są często rozczłonkowane i niedoprecyzowane. Tu nie chodzi o to, że my chcemy sprowadzić cierpienie ludzkie do cyfr. Chcemy jednak mieć dane, które pozwalają oszacować pełne koszty dotyczące przemocy domowej, ustalić ich wysokość i zainspirować do podjęcia działań, aby je zmniejszyć. Im szybciej takie działania zostaną podjęte, tym koszty będą mniejsze.

Można przy tym powiedzieć, że kontynuując naszą pracę badawczą, zbliżamy się do osiągnięcia celu naszego projektu: pokazania z perspektywy ekonomicznej – poprzez analizy negatywnych zjawisk – pełnych kosztów przemocy domowej, szczególnie kosztów systemowych, które giną w zadaniach poszczególnych instytucji. Ważne jest to, że po raz pierwszy zebraliśmy dostępne nam dane w jednym miejscu i ostatecznie argumentujemy – sądzę, że przekonująco – iż profilaktyka, szybka interwencja w zakresie działań przeciwprzemocowych przynosi korzystne skutki.

Profilaktyka jest więc sprawą fundamentalną.

Zwłaszcza w zakresie przeciwdziałania przemocy. Oczywiście, zdajemy sobie sprawę, że zjawisko przemocy domowej nie przestanie istnieć, nie da się go całkowicie wyeliminować z życia społeczeństwa, ale możliwe jest usprawnienie systemu identyfikacji zjawisk o charakterze przemocowym, co pozwoli na podejmowanie szybkiego działania. Wczesna interwencja oznacza mniejsze koszty niż te ponoszone później przez cały system wsparcia osób doznających przemocy domowej, które często leczą się przez całe życie.

Kto może skorzystać z raportu o kosztach przemocy?

Dane z raportu wykorzystuje przede wszystkim Niebieska Linia IPZ – w zakresie działań rzeczniczych, na rzecz budowania wspólnego systemu. Zainteresowana nimi jest KPRM (Departament ds. równego traktowania), przedstawiciele Kancelarii Prezesa Rady Ministrów uczestniczyli w dotychczasowych prezentacjach naszego raportu; rząd chce wykorzystać jego wyniki do projektowania przyszłych działań w zakresie przeciwdziałania przemocy.

A jak reagują samorządy lokalne?

Otrzymujemy sygnały, że samorządy, podobnie jak instytucje centralne zajmujące się przeciwdziałaniem przemocy, ale też interwencją w razie wystąpienia tego zjawiska, korzystają już z naszej pracy. Zwłaszcza z wyników badań odnoszących się do działań profilaktycznych i wczesnej identyfikacji zjawiska przemocy. Muszę jednak jeszcze raz zaznaczyć, że są to badania pilotażowe – z racji niepełnych danych rejestrowych, w wielu przypadkach musieliśmy się posługiwać kwestionariuszami, które były wypełniane dla danego przypadku przemocy. Tych przypadków było około sześćdziesięciu. Natomiast teraz podejmujemy starania, aby próba, na podstawie której będziemy dokonywać ponownej analizy kosztowej, objęła około tysiąc przypadków. Baza dowodowa będzie wtedy znacznie większa.

Z dr Izabelą Grabowską rozmawiał Tadeusz Pulcyn

Dr Izabela Grabowska – adiunkt w Instytucie Statystyki i Demografii SGH oraz na Wydziale Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacji UW. Demografka, statystyczka, polityczka społeczna zajmująca się problematyką dotyczącą aktywności różnych grup ludności, łączenia obowiązków rodzinnych i zawodowych kobiet, jakości życia osób z niepełnosprawnościami. Ekspertka w wielu projektach dotyczących ewaluacji programów społecznych, ekspertka wiodąca w projektach dotyczących ekonomii społecznej, współautorka dokumentów strategicznych z obszaru polityki społecznej. Autorka publikacji naukowych z tego zakresu. Od 2026 roku dyrektorka Departamentu Badań Społecznych GUS.